czwartek, 10 lipca 2014

#02 - Najcenniejszy skarb.


Przed przeczytaniem włącz to ( klik ) oraz to ( klik


Przepiękny jesienny poranek. Dziewczyna obudziła się jak zwykle koło godziny ósmej rano.  Nie należała do osób niezadowolonych z życia. Cieszyła się każdym porankiem nawet tym, w kiedy nie miała ochoty wstawać z łóżka przez niespokojny sen. Cieszyła się bo od pewnego czasu zaczęła doceniać życie. Zaczęła zdawać sobie sprawę jak wiele ono znaczy. Zaczęła czerpać przyjemność z każdej godziny, minuty i sekundy. W każdym minusie znajdowała pozytywne strony może dlatego, że po ciężkich zmaganiach wyszła z choroby. Chorowała na raka. Lekarze nie dawali jej szans na przeżycie. Wiele godzin spędzonych w szpitalach, na oddziałach gdzie ściany były blade i w około panował przerażająco smutny nastrój. Kiedy po kilku miesiącach ponownie wróciła do normalnego życia, choroba wróciła z jeszcze większą siłą. Zamknęła się w sobie, nie chciała z nikim rozmawiać. Nienawidziła życia. Chciała jak najszybciej umrzeć. Nie widziała sensu w dalszym męczeniu się na tym świecie. Miała wszystko. Kochających rodziców, wielki dom, psa, przyjaciół lecz w dalszym ciągu czuła się okropnie pusta i samotna. Nienawidziła ludzi. Całymi dniami siedziała w domu. Z dnia na dzień czuła się coraz gorzej. Rodzice siłą zaprowadzili ją do lekarza a później na setki badań. Idealnie pamięta każdą sekundę z dnia, w którym usłyszała ponownie diagnozę. Lekarz próbował ją wyprosić z gabinetu lecz ona chciała wiedzieć co jej dolega.
- Białaczka znowu zaczęła atakować... Przewidujemy, że zostało Ci niecałe 3 miesiące życia.
Dziewczyna zamarła. Na chwilę przeniosła się w magiczną krainę, gdzie było strasznie jasno, fruwały motylki i wszystko w około było kolorowe. Jej matka wpadła w paniczny a wręcz histeryczny płacz na co ona tylko się uśmiechała pod nosem. Cieszyła się, że umiera. 
Mijały dni i tygodnie... straciła swoje dość długie kasztanowe włosy, jej policzki nie były już pućkowate i jasno różowe.. kości policzkowe powoli się zapadały a jej twarz była cała blada. Nie mogła patrzeć na swoje odbicie w lustrze. Ani razu nie wylała przez to łez. Dzielnie pokonywała trudy codziennego życia. Chudła. Straszliwie chudła. Wiele nieprzespanych nocy w męczarniach. Wiele spędzonych godzin w szpitalu. Jej rodzice byli załamani a ona? A ona cieszyła się, że odchodzi. Po jakimś czasie odmówiła przyjmowania chemii co jeszcze bardziej ją wykańczało. Zawsze chciała mieć tatuaże więc codziennie rysowała mazakami nowe wzory na swoim ciele. Nie rozmawiała z nikim, nie jadła, nie piła, nie przyjmowała leków. Jej cała rodzica przechodziła katorgi a ona? Cieszyła się, że umrze. Kilka dni bez leków jeszcze bardziej ją osłabiło. Nie mogła tego znieść. Miała sen. Śniło jej się, że mieszka w ogromnym domie z wielkim ogrodem i trampoliną. Między jej nogami pałęta się jej gromadka dzieci a jej ukochany majstruje coś w garażu. Zawsze chciała mieć dzieci. Najlepiej dwójkę. Chłopca i dziewczynkę. Czarno-biały film przelatywał przed jej oczami. W końcu się złamała. Resztką sił wyszła na korytarz i rzuciła się swojej mamie w ramiona pierwszy raz od kilku tygodni. Strasznie płakała. Nie chciała umierać. Jednak nie chciała jeszcze umierać. Błagała lekarzy, żeby jej pomogli ale oni twierdzili, że nic nie da się zrobić. Pewnego dnia zasnęła z wycieńczenia. Nie spała od czterech dni, bała się, że umrze podczas snu. Nikt nie potrafił jej dobudzić.  Wpadła w śpiączkę z której nie wychodziła. Mijały dni, tygodnie, miesiące... ona dalej się nie budziła a jej organizm odmawiał funkcjonowania. Lekarze podjęli decyzje. Odłączyli ją od respiratora. Po policzku dziewczyny spływała łezka podczas jej ostatniej podróży do nieba. / SUNNY.



Witam moi drodzy. Wiem, że jest was jeszcze tutaj malutko ale licz na to, że liczba wyświetleń oraz komentarzy się zwiększy.
Dzisiejszy wpis jest kierowany do samobójców i ludzi, którzy w jakiś sposób próbowali ( bądź dalej to robią ) zrobić sobie krzywdę.
To jest czas dla was. Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl jak wiele to wszystko dla Ciebie znaczy. Zastanów się, jak bardzo zranisz swoich bliskich a przede wszystkim siebie. Przemyśl... ten czas jest dla Ciebie.... / Sunny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz